czwartek, 4 września 2008

(Nie?) jest Śpiochem! Kaczmarek vs. Kaczyński



Kolejna głośna sprawa o naruszenie dóbr osobistych w polskiej polityce. Były minister spraw wewnętrznych i administracji J. Kaczmarek pozywa byłego premiera J. Kaczyńskiego. Słynny Brat Prezydenta RP nazwał swego czasu swego byłego ministra "Śpiochem". W sumie ja też co chwilę wysłuchuję, że jestem Śpioch - może też wytoczę powództwo? ;-)

Leo Beenhakker pozwie o naruszenie dóbr osobistych


Nie cichnie dyskusja na temat powołań wysyłanych przez holenderskiego selekcjonera dla polskich piłkarzy. Głos zabrał, w dość brutalny sposób, jeden z polskich menadżerów piłkarskich zarzucając Leo, że zajmuje się "handlem żywym towarem" (czyli podbiera Panu Osuchowi - bo o nim mowa - robotę). Ciekawe jak sprawa się potoczy, o ile w ogóle znajdzie swój finał w sądzie; historia zdaje się rozwijać a wyżej wspomniany agent nie daje za wygraną.

wtorek, 2 września 2008

nowinki z Kenii...

Microsoft postanowił walczyć z piractwem poprzez obniżkę cen. W Kenii... Ale kierunek chyba słuszny :)

ugoda J. Oleksego i "Wprost"

Doszło do zawarcia ugody pomiędzy J. Oleksym a tygodnikiem "Wprost". Tu link. Tu zaś link do doniesienia o zamiarze wytoczenia powództwa. W sprawie interesować nas może pytanie, czy można publikować prywatne rozmowy. W drugim linku, pod koniec, znajdziecie argumentację redaktora naczelnego "Wprost", który twierdzi: 1. rozmowa Oleksego w momencie publikacji nie była już prywatna, bo wypłynęła do mediów (o ile pamiętam, wypłynęła poprzez portal wprost24), 2. jest to taka sama sytuacja, jak Adama Michnika i Lwa Rywina i ich "prywatnej" rozmowy (mimo że ta druga miała konsekwencje prawnokarne, co wyraźnie umyka autorowi porównania). Mec. Maciej Łuczak, pełnomocnik tygodnika wyjaśnia sens ugody w ten sposób, iż redakcja przyznaje, że Oleksy mógł poczuć się dotknięty, ale nadal stoi na stanowisku, że dopuszczalne jest publikowanie rozmów osób publicznych, w których wyrażają one inne stanowisko niż oficjalne (za gazeta.pl). Nie wiem, czy takie stanowisko nie jest zbytnią ingerencją w prywatność polityków, i tak już ograniczaną.

sobota, 30 sierpnia 2008

Amerykańskich pomysłów ciąg dalszy, czyli moda na pozywanie do sądu


Startujący we wrześniu nowy portal (WhoCanISue.com) to kolejny obok już istniejącego SueEasy.com pomysł na rozszerzenie absurdalnego orzecznictwa w USA i zalanie tamtejszych sądów bezsensownymi pozwami. Przynajmniej taki rysuje się obraz po przeczytaniu artykułu na wychacz.pl. Autor, niestety nieznany z imienia i nazwiska, podbudowuje swą tezę kilkoma efektownymi przykładami z amerykańskiej wokandy. Nie mam jednak wątpliwości, że na powyższe inicjatywy należy spojrzeć z nieco szerszej perspektywy. Mimo wszystko łatwy dostęp do sądów i profesjonalnej pomocy prawnej jest wartością samą w sobie. Internet jest do tego znakomitym narzędziem. Amerykańskie absurdy to moim zdaniem problem tamtejszego wymiaru sprawiedliwości i to on powinien je rozwiązać. Receptą nie jest nie składanie powództw a nie każda sprawa prowadzona przez pracowników portalu musi być pokroju Stelli Liebeck czy Amber Carson.

Podróbki rządzą światem, czyli uruchom wyobraźnię


W przytaczanym artykule autor ukazuje najciekawsze przykłady tzw. "podróbek". Ciężko w samym tekście znaleźć wiele odniesień do prawa własności przemysłowej, jednak przyda się trochę "praktyki" z przymrużeniem oka. Polecam.

artykul na onet.pl

Zajrzyjcie tutaj. Na marginesie informacji o ukaraniu Brytyjki za nielegalne ściągnięcie gry autor snuje rozważania o m.in. dystrybucji cyfrowej oraz o rozdawaniu gier za darmo, a czerpaniu dochodów np. z dodatków. Artykuł może być ciekawy także w kontekście dyskusji o przyszłości prawa autorskiego.