środa, 4 lutego 2009

Prawa autorskie do Szkieletora

Krakowski dodatek do "Gazety Wyborczej" opisuje spór o prawa autorskie do Szkieletora. Szkieletor, co zainteresuje czytelników spoza Krakowa, wygląda tak:



Zdjęcie z Wikipedii, fotografem wikipedysta Macieias.

Ostatni żyjący autor projektu podnosi, że wszelkie zmiany wymagają jego zgody. Co na to właściciel? Otóż reprezentujący go adwokat Henryk Gaertner podnosi, jeśli wierzyć relacji prasowej, dwa argumenty.

Po pierwsze - projekt szkieletora to nie utwór, bo brak mu indywidualności i oryginalności. Argument, moim zdaniem, całkiem przekonujący, choć nie podejmuję się wyrokowania.

Po drugie - i tu, czytając wypowiedź mecenasa Gartnera, usiadłem. Otóż, po drugie, zacytujmy: Aby utwór mógł być chroniony, musi zostać ustalony w postaci, której mają dotyczyć prawa autorskie. Projekt NOT-u (Naczelna Organizacja Techniczna; to miał być ich biurowiec - przyp. BW) został ustalony tylko na papierze. A to, co powstało w postaci budynku, nie jest skończone. Nie można więc traktować tego w kategoriach utworu chronionego prawem autorskim. Pierwotna koncepcja zostanie zresztą w całości unicestwiona, co nie wymaga zgody autora i nie jest prawnie traktowane jako ingerencja w integralność utworu architektonicznego.

Powtórzmy - w postaci, której mają dotyczyć prawa autorskie.

Rozróżnienie między utworem a corpus mechanicum jest tak fundamentalne, że w dowolnym podręczniku temat ustalenia prawa autorskie zasługuje raptem na parę zdań. I wśród tych zdań jest i takie, które zawiera bardzo proste twierdzenie: ustalenie to uzewnętrznienie, nie utrwalenie, a forma ustalenia jest dowolna. Czyli, obrazowo mówiąc, robiąc zdjęcie rzeźbie, dokonuję zwielokrotnienia utworu.

Ale po co sięgać do konstrukcyjnych zagadnień prawa autorskiego? Wystarczy zajrzeć do ustawy. Art. 1 ust. 1: ustalony w jakiejkolwiek postaci. Ciekawe też, jak mec. Gaertner wyjaśniłby, nie popadając w sprzeczność, sens istnienia art. 61 p.a., który zawiera regułę interpretacyjną dotyczącą wykorzystania projektu architektonicznego do jednej budowy.

6 komentarzy:

Zacek pisze...

A to ciekawe... swego czasu w sądzie czytałem pozew z podpisem Pana Mecenasa i był całkiem sensownie napisany. Lepiej dla świata, żeby niedokładnie przytoczono jego słowa w artykule :) Fajny wpis. ;-)

gm pisze...

Nie zdziwiłbym się, jakby niedokładnie przytoczono jego słowa. Ale dyskusję o dziennikarskiej rzetelności zostawmy na inny moment.

Co do samego szkieletora, wyłania się inne ciekawe zagadnienie - czy budynek można zniszczyć, innymi słowy co, gdy dochodzi do kolizji uprawnień właściciela i twórcy wynikających z autorskich dóbr osobistych. Bo z utworami plastycznymi sprawa jest prosta (w sensie regulowana) - 32. A budynek? Poza tym, art. 58, czy niedokończony budynek to publiczne udostępnienie utworu w nieodpowiedniej formie?

Sesja Wam się kończy czy co, żeście się tak uaktywnili?

ania k pisze...

Raczej do żadnego niedokładnego przytoczenia słów mecenasa tu nie doszło- mec. Gaertner jest wspólnikiem spółki, która jest właścicielem szkieletorka, więc raczej będzie robił wszystko, aby unicestwić prawa autorskie do tegoż projektu;)
No i właśnie, to już sam projekt architektoniczny jest przedmiotem prawa autorskiego, a nie budynek;)chociaż w myśl obowiązującej doktryny jego wykonanie też jest chronione;)bo przecież cały czas mówi się o zmianach w projektach, a na myśli zazwyczaj jest zmiana wyglądu budynku;)taki ciekawostek do rozważenia;)

ania k pisze...

No i właśnie, co się tyczy niedokładnego przytoczenia, to miało ono miejsce na naszym blogu...Otóż mec. Gaertner trochę racji jednak ma...bo projekt architektoniczny to co innego, a budynek co innego i nie należy tych pojęć mylić. Pan projektant szkieletora wobec niezrealizowania go (przyjmuję pewną fikcję- wiem, że możnaby mówić w tym przypadku o częściowej realizacji)ma prawa do swojego projektu na papierze, ale wobec niepowstania go w rzeczywistości- do szkieletorka nie może sobie ich rościć:( art. 61 p.aut. nie stanowi nakazu wykorzystania projektu, wobec tego, gdy nie powstanie budowla czy budynek na podstawie projektu, to o prawach autorskich można mówić jedynie w stosunku do tego, co zostało nakreślone na papierze;)

bw pisze...

Z tym ostatnim to się zgubiłem. Możesz wyjaśnić?

ania k pisze...

chodzi w skrócie o to, że sam projekt, to co innego niż jego budowa;) jeżeli uznamy, że do jego zrealizowania nie doszło (projektu), to nie będzie mowy o naruszeniu jakichkolwiek praw autorskich w stosunku do szkieletora. Jeżeli natomiast wniosek będzie taki, że projekt częściowo wykonano, to będzie można rozważyć, w jaki sposób i w jakiej części przyznać ochronę Panu Leśnodorskiemu. Natomiast kwestią poboczną jest także fakt, iż do żadnego naruszenia jeszcze w ogóle nie doszło, gdyż żadnych zmian w budynku nie wprowadzono;)