poniedziałek, 27 kwietnia 2009

Publiczne odczytywanie doktoratu prezydenta

Tak się zastanawiam - czy Janusz Palikot zagłosuje za kolejną ustawą zaostrzającą sankcje za naruszenie praw autorskich lub innych praw własności intelektualnej? Zastanawiam się też, czy prezydent Lech Kaczyński wystąpi z roszczeniami przeciwko posłowi i innym osobom, które zamierzają odczytać publicznie jego pracę doktorską w muzeum socrealizmu w Kozłówce. A w grę wchodzi cały katalog roszczeń - od naruszenia prawa do decydowania o pierwszym udostępnieniu publiczności (o ile mi wiadomo, praca nigdy nie była opublikowana, ani nawet rozpowszechniana)* przez naruszenie prawa do rzetelnego wykorzystywania utworu po podręcznikowe roszczenia z tytułu naruszenia autorskich praw majątkowych przez rozpowszechnianie utworu bez zgody twórcy. Ewentualne naruszenie dóbr osobistych, znając posła Palikota, też wisi w powietrzu.

Więcej:
- notatka w serwisie gazeta.pl,
- informacje o prezydencie Kaczyńskim w serwisie nauka-polska.pl (ani słowa o temacie doktoratu).

* - zapomniałem, że prace udostępnia się publiczności przed obroną.

3 komentarze:

kuba_g pisze...

Niestety, nauka-polska.pl NAJCZĘŚCIEJ podaje tylko informacje o pracy, na podstawie której został uzyskany posiadany obecnie tytuł naukowy (dr / dr hab,.) albo datę uzyskania tytułu profesora... Tylko w niektórych przypadkach są informacje o obu pracach – ale być może dlatego, że baza powstała w 1990 (klik). L. Kaczyński zrobił habilitację w tymże roku i znalazła się już w bazie, ale doktorat: 10 lat wcześniej – więc być może dlatego nic tam o nim nie ma. Bo np. doktorzy habilitowani, którzy doktoraty zrobili po 1990 r., mają informacje o nich w tej bazie.
A jeśli chodzi o konkretnie dra hab. Prezydenta RP, to znalezienie tego tematu jest ogólnie dość ciężkie (mi się nie udało).

Grzegorz Mania pisze...

No, Bogdan, chyba wystarczy publiczne udostępnianie w czytelniach? Bo, zdaje się, prace doktorskie są wystawiane do wglądu. Więc przynajmniej z głowy mamy pierwsze udostępnienie.

b_widla pisze...

Aj, racja... Zapomniałem o tym zwyczaju przedobronnym.