niedziela, 1 lutego 2009

Janusz Palikot i prawo autorskie

Cyrki, fajerwerki, a tu za rogiem czai się złośliwe prawo autorskie. J.P. wymyślił sobie, że opublikuje przemówienie Jarosława Kaczyńskiego na godzinę przed jego wygłoszeniem. Jak wszedł rzekomo w posiadanie tej płomiennej, wspaniałej mowy, nie wiadomo, jeśli byłoby to autentyczne przemówienie, to nijak w dozwolonym użytku się nie mieści (bo niewygłoszone), a i dobra osobiste narusza (pierwsze udostępnienie). Ale J.P. (cóż za nieszczęśliwe inicjały) opublikował coś na blogu, przypisując autorstwo Jarosławowi Kaczyńskiemu, niemniej okazało się, że to kpina (czyli jak zwykle). No ale kpinę ktoś napisał, może i sam J.P. Autorstwo zaś przypisano komu innemu. A do tego Jarosławowi w usta wciśnięto frazy, których prawdopodobnie nigdy by nie wypowiedział. Więc mu dobra osobiste naruszono. Choć kto wie, może trzeba by od razu zacząć kwalifikować Janusza Palikota jako artystę kabaretowego, odnaleźć parodię stylu (napuszonego wszakże, jak lubi PiS) albo w granicach dozwolonej krytyki mościć gniazdko temu naszemu politycznemu błaznowi, co to przejaskrawia absurdalność polskiego życia politycznego i w zadumę nad kondycją moralno-jakąkolwiek decydentów wprawia. Tu link.

1 komentarz:

Zacek pisze...

Fajny wpis GM; rozumiem, że uciekasz przed rolnym :)