poniedziałek, 16 lutego 2009

Jak polacy dobra osobiste naruszają...

Homoseksualista pozywa sąsiadkę za "pedała"

W podszczecińskiej miejscowości pewien homoseksualista, który nie chce ujawnić swych personaliów, pozwał swą sąsiadkę za używanie w stosunku do niego takich zwrotów jak: "pedał" czy "pedał przyprowadził sobie pedała". Ciekawy artykuł o sprawie, która w Polsce nieczęsto znajduje finał w sądzie. Mowa o braku tolerancji dla osób "niehetero". Tutaj link do artykułu.


Palenie narusza dobra osobiste niepalących

Tu odsyłam do ciekawego wpisu na blogu prawomedyczne.blogspot.com dotyczącego dóbr osobistych osób niepalących. Link tutaj.


Leo wygrał z polskim menedżerem

Kolejną sprawą jest kontynuacja wcześniejszego mojego wpisu, który znajdziecie tutaj, na temat Leo Beenhakkera i skierowanych pod jego adresem zarzutów dotyczących rzekomych nieprawidłowości przy wysyłaniu powołań do kadry Polski. Leo wygrał sprawę w pierwszej instancji, o czym mowa tutaj.

4 komentarze:

gm pisze...

Znacznie ciekawszy przypadek opisano w ostatniej "Polityce" - wieloletnia bierna palaczka pozwała swego byłego pracodawcę o niedostateczne przestrzeganie obowiązku wydzielenia stref dla palących oraz niedopilnowanie przestrzegania zakazów palenia. Po wielu latach wdychania dymu rozwinął się u niej rak płuc, na którego zapadają przeważnie czynni palacze.
Poza tym (to do Asi), nieładnie, bardzo nieładnie, że artykuł ukazał się na innym blogu.

Zacek pisze...

Tak ad vocem "ciekawszego przypadku opisanego w polityce", mój wpis na ten temat (też na blogu prawa medycznego) - http://prawomedyczne.blogspot.com/2009/01/pozew-biernej-palaczki-chorej-na-raka.html
Rzeczywiście przypadek ciekawy, jednak mniej z punktu widzenia naszego bloga, ponieważ Pani Anna nie dochodzi ochrony na podstawie prawa dóbr osobistych (tak to zrozumiałem).
Poza tym przypadek opisany przez Asię jest o tyle ciekawy, że mamy tu "już" orzeczenie Sądu; w przypadku Pani Anny wciąż czekamy (i trzymamy kciuki rzecz jasna) :P

Joanna Filipiuk pisze...

Nie chciałam opublikować tamtej notki na tym blogu, bo wówczas panował tu paskudny pomarańczowy kolor, który raził mnie po oczach. Teraz, jak już wszystko powróciło do normy, pomyślę nad jakimś wpisem ;>

gm pisze...

że niby bojkot? pomaranczowy, nie pomaranczowy, obrzydliwy, nie obrzydliwy, prosze mi tu nie szukac usprawiedliwienia dla olewania bloga!