wtorek, 16 grudnia 2008

Tzw. prasa internetowa - historii ciąg dalszy

Słynna sprawa "Gazety Bytowskiej" trwa - wprawdzie wyrok uznający odpowiedzialność jej wydawcy za wydawanie "w internecie" dziennika/czasopisma jest już prawomocny, ale pozostała kwestia odpowiedzialności za wpisy dokonane przez czytelników. W pierwszej instancji sąd uznał odpowiedzialność wydawcy, jednak warunkowo umorzył postępowanie (co, przypomnijmy, możliwe jest jedynie, kiedy wina nie jest znaczna, ale okoliczności popełnienia czynu nie budzą wątpliwości).

Po apelacji sprawa została skierowana do ponownego rozpoznania - mamy już wyrok. Sąd wziął pod uwagę wyłączenie z art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną (jak rozumiem, chodzi tu o wyjątek dotyczący hostingu). Jak donosi internetowe wydanie Rzeczpospolitej, stwierdzono też, że wpisy użytkowników nie są materiałem prasowym.

A kwestia rejestracji dzienników i czasopism trafi do TK przez procedurę skargi konstytucyjnej., choć warto pamiętać, że w dwóch dotychczas rozpatrywanych sprawach dotyczących kar za brak rejestracji (P 1/06 i P 38/07) Trybunał kolejno: nie dopatrzył się sprzeczności z konstytucją i umorzył postępowanie.

Więcej o wyroku:
- artykuł w Rzeczpospolitej,
- artykuł na VaGla.pl.

Co do wyroku SN o rejestracji tzw. prasy internetowej (V KK 174/07), glosy:
- Wojciecha Górowskiego w Państwie i Prawie z czerwca 2008 (krytyczna, zorientowana karnistycznie),
- Bohdana Widły [moja ;)] w Internetowym Przeglądzie Prawniczym TBSP UJ z grudnia 2008 (krytyczna, zorientowana na prawo prasowe).

środa, 10 grudnia 2008

znikająca Era

Zajrzyjcie tu.
Informacja o tym, że Era przejdzie najpewniej taki sam proces rebrandingu, jakiemu poddano - całkiem przecież niedawno - Ideę (teraz Orange). I to mimo wysokiej pozycji marki "Era" w rankingu dziennika "Rzeczpospolita". Cytując za artykułem w tvn.24 Stevena Hartley'a z firmy badawczej Ovum (GB) – "Ujednolicanie marek pozwala wzmocnić ich globalną siłę. Kupowanie usług pod międzynarodową marką daje klientom poczucie przynależności do czegoś wielkiego". Podobno Plusa czekają takie same harce :)

wtorek, 9 grudnia 2008

Ziobro vs. Mirosław G. - 0:2

Wydawało mi się, że były minister już gościł na łamach tego bloga w kontekście Mirosława G. Nie doszukałem się :)
Między panami poszło, oczywiście, o słynne: "już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie". Ministrowi Trybunałem Stanu grożono, tymczasem lekarz pozwał Z. Ziobrę na drodze cywilnej i sprawę przed krakowskim Sądem Okręgowym wygrał. Znamy kontekst wypowiedzi ministra, przed sądem bronił się twierdząc, że mówił jedynie o podejrzeniach, nie przesądzając faktów. I w ogóle wypowiedzi jego wyrwano z kontekstu i niewłaściwie zinterpretowano. Sąd uznał jednak, że Zbioro naruszył cześć Mirosława G., nakazał przeprosić i zapłacić 7 tys. zł tytułem zadośćuczynienia. Od wyroku odwołały się obie strony, jeden - że nie było naruszenia, drugi - że za małe zadośćuczynienie, Sąd Apelacyjny oddalił odwołanie Zbigniewa Ziobro i zasądził 30 tys. zł tytułem zadośćuczynienia. Tyle stąd.
Tu zaś podobne - lider zespołu Behemot (cokolwiek to jest) pozywa szefa Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami, bo ten stwierdził, że mamy do czynienia z przęstępcą (podczas koncertu lider formacji deathmetalowej (cokolwiek TO jest) podarł Biblię, a szef komitetu dopatrzył się w tym obrazy uczuć religijnych.

poniedziałek, 8 grudnia 2008

O opłacie reprograficznej i sporach z nią związanych.

W „Rzeczpospolitej” ciekawy moim zdaniem artykuł o opłatach od kserokopiarek. Czyli, jak bardziej profesjonalnie się to nazywa, opłacie reprograficznej z art. 20 u.p.a.p.p. W artykule możemy przeczytać też jakie podmioty i po ile dostają pieniędzy uzbieranych z rzeczonych opłat oraz jak je dzielą.

A tutaj: rozporządzenia określające szczegóły opłaty reprograficznej od importerów oraz od posiadaczy kserokopiarek (art. 201 u.p.a.p.p.).

czwartek, 4 grudnia 2008

Zakazy kserowania książek a u.z.n.k.

Piotr Waglowski w swym serwisie Vagla.pl zastanawia się nad legalnością książkowych zakazów kserowania. A konkretnie nad sprzecznością tych „zakazów” z przepisami ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Powodem tych refleksji jest m. in. zeszłoroczna decyzja UOKiK-u nakazująca Warner Bros. Poland zmianę podobnych, mylących napisów na swoich płytach DVD. No i jest to jeszcze jeden głos w dyskusji dotyczącej twierdzeń w rodzaju „Ściąganie pirackich filmów to kradzież”.
Co ciekawe, nawet wydawnictwa specjalizujące się w wydawaniu literatury prawniczej stosują tego typu "zakazy". Robią tak np. LexPolonica czy Diffin.

wtorek, 2 grudnia 2008

Nowelizacja widmo?

Dziennikarze TOK FM i portalu Gazeta.pl przetestowali kilku polityków z wiedzy o ostatnio znowelizowanych ustawach. Moją uwagę zwróciło jedno z pytań w teście, a mianowicie pytanie o czas, po jakim wygasają autorskie prawa majątkowe, "zgodnie z październikową nowelizacją ustawy o prawie autorskim".

Uwagę zwracają dwie kwestie.

Po pierwsze - co to za nowelizacja? Zakładałem, że gdyby miała miejsce jakaś nowelizacja, w dodatku dotykająca tak fundamentalnej kwestii, jak długość ochrony, chyba coś bym o tym wiedział. Mało tego, chyba toczyła by się ożywiona dyskusja w Internecie, o uniwersytecie już nie wspominając. Na wszelki wypadek spojrzałem na listę uchwalonych dotychczas ustaw - test dziennikarzy odsyła do nowelizacji z 24 października. Nie było takiej. Co więcej, Sejm obecnej kadencji nie nowelizował ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych! Zerknąłem na listę projektów ustaw. Ani słowa o prawie autorskim. Wyszukiwarka druków sejmowych? Brak dokumentów po zapytaniu o treści prawo AND autorskie. Zresztą, jak wiadomo, quod non est in Lex, non est in mundo, a informacji o tegorocznych nowelizacjach prawa autorskiego w Lexie nie ma. CBDO.

Druga kwestia - odpowiedzi posłów. Upubliczniono sześć testów - Jacka Kurskiego, Janusza Dzięcioła, Bolesława Piechy, Marka Suskiego, Zbigniewa Wassermanna i Stefana Niesiołowskiego. Na pytanie o prawo autorskie odpowiedzi udzielili tylko dwaj posłowie - zdaniem Jacka Kurskiego czas ochrony wynosi 80 lat post mortem auctoris, natomiast według Zbigniewa Wassermanna - 50 lat. Czy pozostali posłowie wiedzieli, że nie było takiej nowelizacji, czy woleli nie strzelać w jedynym otwartym pytaniu - pozostaje niewiadomą.

Bardzo prawdopodobne jest natomiast, że następna nowelizacja prawa autorskiego zostanie przegłosowana w taki sam sposób, jak poprzednia, która dodała art. 70 ust. 2[1] p.a. - ten sam, o którym pisałem notkę wcześniej i ten sam, który wzbudzał i wzbudza wątpliwości z uwagi na otwarty katalog uprawnionych i jego retroaktywność. W taki sam sposób, czyli bezrefleksyjnie, w ponadpodziałowym porozumieniu. 395 za, 5 przeciw, 2 wstrzymało się. Stwierdzam, że Sejm uchwalił...

poniedziałek, 1 grudnia 2008

Reemisja a wynagrodzenia dla twórców utworu audiowizualnego

Uwaga na świeżutkie orzeczenie Sądu Najwyższego, czyli uchwałę składu 7 sędziów SN z dnia 25 listopada 2008 r. (sygn. akt III CZP 57/08). Została ona podjęta na wniosek RPO, co nie zdarza się codziennie. Teza:

Pojęcie "nadawanie utworu w telewizji lub poprzez inne środki publicznego udostępniania utworu" użyte w art. 70 ust. 2 pkt 3 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (jedn. tekst: Dz.U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631) nie obejmowało reemisji utworu przez operatorów sieci kablowych.

Nietrudno zauważyć, że SN odnosi się tu do starego stanu prawnego, jednak treść obowiązującego art. 70 ust. 21 pkt 3 p.a. jest identyczna. Na uzasadnienie jeszcze poczekamy, ale i tak ciekawe, co doktryna na takie dictum. Co do orzecznictwa - przynajmniej będziemy mieli w miarę klarowną sytuację po kilku sprzecznych wyrokach SN.