Ciekawa sprawa i ciekawy wyrok, który przeoczyłem wcześniej. Google przegrało sprawę w pierwszej instancji w sądzie w Hamburgu. Sąd orzekł na korzyść powoda, którym był niemiecki fotografik. Pozwał on Google za naruszenie praw autorskich, jakim było wyświetlanie thumbnails, czyli zmniejszonych wersji obrazków
Nie dam sobie niczego uciąć, ale moim zdaniem podobny wyrok mógłby zapaść w Polsce i miałby spore szanse na utrzymanie się we wszystkich instancjach. Trudno to przesądzić bez wiedzy o tym, jak działanie wyszukiwarki obrazków wygląda z technicznego punktu widzenia. Z drugiej strony, po wyroku ETS w sprawie C-306/05 Rafael Hostels, chyba trzeba takie "rozproszone udostępnianie" (tzn. udostępnianie obrazków każdemu, kto zada odpowiednie zapytanie wyszukiwarce) uznać za rozpowszechnianie.
Zastanawiam się tylko, czy i na ile operatora wyszukiwarki chroniłyby wyłączenia odpowiedzialności za hosting, wprowadzone na podstawie dyrektywy 2000/31/WE. Ciekawe, czy niemiecki sąd wziął je pod uwagę.
Więcej: Bloomberg
niedziela, 26 października 2008
Reklama kontekstowa a znaki towarowe
Kolejna sprawa dotycząca naruszania prawa do znaku towarowego przez podmiot oferujący reklamę kontekstową, czyli m.in. taką, która wyświetlana jest w sąsiedztwie wyników wyszukiwania odpowiednich słów kluczowych (kanoniczny przykład: Google AdSense). Linie American Airlines pozwały Yahoo!. Twierdzą, że sprzedaż miejsca na reklamy pojawiające się w kontekście użycia znaków towarowych zarejestrowanych dla AA jest naruszeniem praw do tych znaków.
W pozwie można przeczytać zarzut zachęcania przez Yahoo! do używania znaków AA przez ich konkurentów. Zdaniem AA, Yahoo! bez zgody lub potwierdzenia ze strony American Airlines sprzedawało osobom trzecim prawo do używania znaków towarowych i usługowych American Airlines albo słów, fraz lub pojęć myląco podobnych do tych znaków, jako słów kluczowych wyzwalających pojawienie się płatnych reklam nad lub obok "zwykłych rezultatów" [wyszukiwania - przyp. BW].
To nie pierwszy taki proces wytoczony przez AA. Poprzednia tego typu sprawa toczyła się przeciwko Google i zakończyła się ugodą. Zapytania z terytorium USA nie wyświetlają wśród rezultatów reklam konkurencji AA. Jednak niedawno Google zmieniło swoją politykę dla USA, Kanady, Wielkiej Brytanii i Irlandii - tamtejsi uprawnieni muszą teraz...przelicytować swoich konkurentów.
Przy okazji warto przypomnieć wygraną przez Yahoo! sprawę, jaka toczyła się przed brytyjskim sądem, a która dotyczyła linków sponsorowanych. Właściciel znaku "Mr Spicy" twierdził, że skoro wpisanie tego znaku powoduje wyświetlenie sponsorowanych reklam jego konkurencji, naruszono jego znak towarowy. Sęk w tym, że konkurencja użyła jako słowa kluczowego samego przymiotnika "spicy". Z drugiej strony, obiter dicta sąd uznał, że nawet użycie słów "Mr Spicy" nie byłoby użyciem ich w roli znaku towarowego...
Więcej:
- o pozwie AA przeciwko Yahoo!: out-law.com
- o polityce Google: Google oraz out-law.com
- o sprawie Mr Spicy: Bird&Bird oraz out-law.com
W pozwie można przeczytać zarzut zachęcania przez Yahoo! do używania znaków AA przez ich konkurentów. Zdaniem AA, Yahoo! bez zgody lub potwierdzenia ze strony American Airlines sprzedawało osobom trzecim prawo do używania znaków towarowych i usługowych American Airlines albo słów, fraz lub pojęć myląco podobnych do tych znaków, jako słów kluczowych wyzwalających pojawienie się płatnych reklam nad lub obok "zwykłych rezultatów" [wyszukiwania - przyp. BW].
To nie pierwszy taki proces wytoczony przez AA. Poprzednia tego typu sprawa toczyła się przeciwko Google i zakończyła się ugodą. Zapytania z terytorium USA nie wyświetlają wśród rezultatów reklam konkurencji AA. Jednak niedawno Google zmieniło swoją politykę dla USA, Kanady, Wielkiej Brytanii i Irlandii - tamtejsi uprawnieni muszą teraz...przelicytować swoich konkurentów.
Przy okazji warto przypomnieć wygraną przez Yahoo! sprawę, jaka toczyła się przed brytyjskim sądem, a która dotyczyła linków sponsorowanych. Właściciel znaku "Mr Spicy" twierdził, że skoro wpisanie tego znaku powoduje wyświetlenie sponsorowanych reklam jego konkurencji, naruszono jego znak towarowy. Sęk w tym, że konkurencja użyła jako słowa kluczowego samego przymiotnika "spicy". Z drugiej strony, obiter dicta sąd uznał, że nawet użycie słów "Mr Spicy" nie byłoby użyciem ich w roli znaku towarowego...
Więcej:
- o pozwie AA przeciwko Yahoo!: out-law.com
- o polityce Google: Google oraz out-law.com
- o sprawie Mr Spicy: Bird&Bird oraz out-law.com
Słowa kluczowe:
internet,
prawo własności przemysłowej,
znaki towarowe
środa, 22 października 2008
co można sprzedać na allegro?
Wszystko? Ot, taki sobie kwiatek. Użytkownik oferuje nam mandat z Londynu, za przejazd drogą, gdzie obowiązują opłaty. "Mandat jest jeszcze nie zapłacony. Kasa z aukcji ma go spłacić.Wiec licytujesz w dobrej sprawie". Świeżutki, nowy, oryginalny, więcej, caluteńki w języku polskim. Mniam. Na, bagatela, 1000 zł z drobną resztą. W opisie zaś aukcji, na końcu: "i pozdrowienia dla SZKIEŁKA :)". Bo do tvn24 już to dotarło.
Słowa kluczowe:
aukcje internetowe,
ciekawostki,
internet
wtorek, 14 października 2008
portale społecznościowe
Rodzą kilka problemów. Szczególnie w okresie zapotrzebowania na tego typu integrację w Polsce. Chyba najwcześniej pojawiły się problemy danych, które wyciekały (przepraszam, że większość przykładów będzie związanych z naszą klasą, ale to portal, który zaliczył najbardziej spektakularny debiut w polskim internecie). Następnie pojawiły się sytuacje, gdy niedyskrecja użytkowników mogła wywołać poważne szkody (na szczęście - dotyczące ich samych - kradzieże, włamania, nie wspominając już funkcjonariuszy bodaj wywiadu i ich zdjęć z Iraku). GIODO portal skontrolował i skonstatował, że portal bezpieczny.
Ale to nie koniec problemów. Tym razem chodzi o zdjęcia użytkowników. Oczywiście, jeśli to wizerunki ich samych, nie ma problemu. Gdy jednak na zdjęciach znajdują się inne osoby - pojawia się problem ich zgody. Nasza klasa ma od jakiegoś czasu opcję, która furorę robiła/robi na facebooku - swoistego "tagowania" zdjęć. Użytkownik wrzuca zdjęcia, oznacza (wskazuje wręcz twarze) czyj wizerunek jest na zdjęciu. Informację o tym dostaje, rzecz jasna, użytkownik "otagowany" (w naszej klasie zwą to: pinezkami) oraz wszyscy jego przyjaciele. Może i jest miło, póki ktoś nie wrzuci kompromitujących ujęć z imprezy, wyjazdu, intymnych spotkań - kreatywność użytkowników jest porażająca :) (gdzieś tam kiedyś natrafiłem na stronę wyszukującym na portalu fotka.pl najgłupsze, ich zdaniem, zdjęcia). Administrator zdjęcia może i usunie, o ile go powiadomimy, a w tym czasie ci znajomi, którzy nas uprzedzą... :) Jest też i problem praw autorskich do zdjęć, w końcu nie wszyscy wrzucają swoje zdjęcia. Niekiedy kontrowersje dotyczą podpisów pod zdjęciami. A mogą dotyczyć i komentarzy, jeśli będą zbyt złośliwe, dosadne lub, dajmy na to, niedyskretne ;)
Kolejny problem, także związany z dobrami osobistymi, to fałszywe konta. Natrafiłem przynajmniej na kilka kont założonych przez grupę "przyjaciół" albo "miłośników", którzy w ten sposób pragną wyrazić swoją sympatię lub "sympatię" do obiektu westchnień. Często takie konta upstrzone są kompromitującymi zdjęciami. I znów pewnie po interwencji konto zostanie usunięte, ale do tego czasu - zabawa trwa :)
I jeszcze jeden - ostatnio zauważony - fałszywe konta, które naszpikowane są złośliwymi linkami. Wejdź na konto nieznanego przyjaciela i pobierz sobie jakieś przyjemności, które później pobuszują po komputerze. Coś a'la fałszywki i inne cuda rozsyłane drogą mailową, tylko pod maską portali.
Sygnalizuję mrowie problemów i sytuacji, które płodzi integracja internetowa. No i zachęcam do dyskusji, bo wielu na pewno nie poruszyłem.
Ale to nie koniec problemów. Tym razem chodzi o zdjęcia użytkowników. Oczywiście, jeśli to wizerunki ich samych, nie ma problemu. Gdy jednak na zdjęciach znajdują się inne osoby - pojawia się problem ich zgody. Nasza klasa ma od jakiegoś czasu opcję, która furorę robiła/robi na facebooku - swoistego "tagowania" zdjęć. Użytkownik wrzuca zdjęcia, oznacza (wskazuje wręcz twarze) czyj wizerunek jest na zdjęciu. Informację o tym dostaje, rzecz jasna, użytkownik "otagowany" (w naszej klasie zwą to: pinezkami) oraz wszyscy jego przyjaciele. Może i jest miło, póki ktoś nie wrzuci kompromitujących ujęć z imprezy, wyjazdu, intymnych spotkań - kreatywność użytkowników jest porażająca :) (gdzieś tam kiedyś natrafiłem na stronę wyszukującym na portalu fotka.pl najgłupsze, ich zdaniem, zdjęcia). Administrator zdjęcia może i usunie, o ile go powiadomimy, a w tym czasie ci znajomi, którzy nas uprzedzą... :) Jest też i problem praw autorskich do zdjęć, w końcu nie wszyscy wrzucają swoje zdjęcia. Niekiedy kontrowersje dotyczą podpisów pod zdjęciami. A mogą dotyczyć i komentarzy, jeśli będą zbyt złośliwe, dosadne lub, dajmy na to, niedyskretne ;)
Kolejny problem, także związany z dobrami osobistymi, to fałszywe konta. Natrafiłem przynajmniej na kilka kont założonych przez grupę "przyjaciół" albo "miłośników", którzy w ten sposób pragną wyrazić swoją sympatię lub "sympatię" do obiektu westchnień. Często takie konta upstrzone są kompromitującymi zdjęciami. I znów pewnie po interwencji konto zostanie usunięte, ale do tego czasu - zabawa trwa :)
I jeszcze jeden - ostatnio zauważony - fałszywe konta, które naszpikowane są złośliwymi linkami. Wejdź na konto nieznanego przyjaciela i pobierz sobie jakieś przyjemności, które później pobuszują po komputerze. Coś a'la fałszywki i inne cuda rozsyłane drogą mailową, tylko pod maską portali.
Sygnalizuję mrowie problemów i sytuacji, które płodzi integracja internetowa. No i zachęcam do dyskusji, bo wielu na pewno nie poruszyłem.
Słowa kluczowe:
dobra osobiste,
internet,
prawo autorskie,
wizerunek
Ależ to jest piękne
Robert Kwiatkowski, były prezes TVP, pozwał Sejm za naruszenie dóbr osobistych. Sejm naruszył dobra Roberta Kwiatkowskiego przyjmując raport (opracowany przez Z. Ziobrę) z prac tzw. komisji śledczej ds. Rywina. Tomasz Nałęcz - przewodniczący komisji - twierdzi, że nie można pociągnąć (jego) do odpowiedzialności za wypełnianie konstytucyjnych obowiązków. Pełnomocniczka Sejmu twierdzi, że ewentualny proces i wyrok byłby ingerencją jednej władzy (sądowniczej) w sferę drugiej. Podnosi też niedopuszczalność drogi sądowej. Sędzia pozew przyjmuje, zauważa również, że także Sejm może naruszyć dobra osobiste. Poza tym płacić będzie przecież Skarb Państwa, a ten ma zdolność procesową. Aż żal, że proces jest w Warszawie, bo bym nawet pielgrzymkę do sądu uczynił, by spektakl oglądać. Może zorganizujemy sekcyjną wycieczkę na ogłoszenie wyroku? ;)
Słowa kluczowe:
dobra osobiste
sobota, 11 października 2008
Spotkanie organizacyjne
Zapraszam na spotkanie organizacyjne osoby zainteresowane działalnością w sekcji.
Wtorek, godzina 18.30, sala 302 na Brackiej (siedziba TBSP).
Wtorek, godzina 18.30, sala 302 na Brackiej (siedziba TBSP).
niedziela, 5 października 2008
Szybsza procedura patentowa?
Od ponad roku na świecie realizowany jest program, nazwany Patent Prosecution Highway (PPH), którego celem jest usprawnienie procedury udzielana identycznych patentów na różnych obszarach. W próbach uczestniczą urzędy patentowe z Kanady, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Korei Południowej, Japonii, Stanów Zjednoczonych oraz Europejski Urząd Patentowy. Obecnie roczny program pilotażowy uruchamiany jest przez EUP oraz urząd amerykański (US Patent and Trademark Office). Zgłoszenia patentowe zakwalifikowane do uczestnictwa w PPH mają otrzymać priorytet w rozpatrywaniu.
Więcej informacji:
- strona EUP
- strona USPTO
- artykuł na Out-law
Więcej informacji:
- strona EUP
- strona USPTO
- artykuł na Out-law
Słowa kluczowe:
patenty,
prawo własności przemysłowej
Subskrybuj:
Posty (Atom)