Dwa artykuły z serwisu tvn24.pl:
- o fałszywych kolejkach, które Orange ustawił, by podsycić atmosferę oczekiwania na iPhone'a
- o bublowatości czy technologicznej nieatrakcyjności nowego produktu. Pojawiają się też głosy, że dla dużo bardziej zaawansowanych technologicznie Europejczyków produkt Apple'a wcale nie będzie stanowił takiej atrakcji, jak dla Amerykanów, bo przyzwyczaili się oni (Europejczycy) do kanałów komunikacji, które dla Amerykanów pozostawały dotychczas niezbadane...
piątek, 22 sierpnia 2008
głos w dyskusji na łamach "Rzeczpospolitej"
W gazecie od jakiegoś czasu toczy się "dyskusja" (albo ma miejsce wymiana poglądów) na temat legalności p2p itd. We wczorajszym wydaniu głos w dyskusji zabrał Kuba Chwalba, były przewodniczący naszej sekcji, a obecnie asystent w Instytucie Prawa Własności Intelektualnej. Link do jego artykułu. Autor, prócz wykazania, że samo ściąganie (bez udostępniania) filmów czy muzyki nie może zostać nazwane kradzieżą czy piractwem, sugeruje również sposoby rozwiązania obecnej, niezgodnej z prawem europejskim, sytuacji.
Słowa kluczowe:
nowe technologie,
prawo autorskie
środa, 6 sierpnia 2008
kabaret kontra PiS - cdn.
Onet.pl, a ja za onetem, wraca do sprawy wykorzystania podczas konwencji PiS-u piosenki Donald marzy Kabaretu pod Wyrwigroszem. Rzecznik partii uparcie powtarza, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem, opłaty licencyjne zostały wniesione, dokumenty z ZAIKS-u to potwierdzają. Kabaret, moim zdaniem słusznie, podnosi, że nie o opłaty tu idzie, a o dobra osobiste. Jeden z członków grupy zauważa, że jakiekolwiek asocjacje z partią polityczną (a mogły przecież takie powstać) są dla formacji zabójcze. Wracam jednak do sprawy nie ze względu na ten spór, a kwalifikację "piosenki" kabaretu Donald marzy. Bo czy to jest parodia? Czy to przerost formy nad treścią, gdzie ostrze ironii wymierzone jest w wykonawcę, styl itd., czy też może po prostu przejęcie muzyki, postaci, zachowań, przy zmianie wyłącznie warstwy słownej, mające szydzić/ironizować z D. Tuska? A jeśli tak, to chyba słusznie w tym doniesieniu onetu członek grupy kabaretowej zwraca uwagę, że prawa autorskie mają co najwyżej do swojego tekstu.
Słowa kluczowe:
dobra osobiste,
polityka,
prawo autorskie
wtorek, 5 sierpnia 2008
Nowa dyrektywa o prawach pokrewnych?
28 lipca 2008 r. Sekretariat Generalny Rady UE przekazał Polsce dokument zawierający Wniosek dotyczący dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady zmieniającej dyrektywę 2006/116/EC Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie czasu ochrony prawa autorskiego i niektórych praw pokrewnych. W notatce na stronie Ministerstwa Kultury (opublikowanej tam dziś) nie ma o tym słowa (powtórzono jedynie ze wstępu uzasadnienia "poprawę socjalnej sytuacji artystów wykonawców"), ale w istocie ta poprawa polega na wydłużeniu czasu ochrony dla artystów wykonawców oraz producentów fonogramów z 50 do 95 lat. - pisał kilka dni temu Piotr Waglowski w swoim serwisie. Zamieścił też fragment projektowanych przepisów. Wynika z nich, że wydłużenie dat dotyczyłoby tylko (zbytek łaski?) nadal chronionych wykonań i fonogramów. Nietrudno przy tym zauważyć, że 95 lat to dużo dłużej, niż 70 lat, wprowadzone dla majątkowych praw autorskich dyrektywą 93/98/EWG (choć w praktyce różnice chyba nie byłyby aż ogromne, skoro czasu ochrony dla praw pokrewnych nie obliczamy według daty śmierci twórcy).
Nie wiem, co tu bardziej przeraża - sam pomysł, czy metody jego wprowadzania. Nie znam się na tyle na europejskich procedurach tworzenia prawa, żeby stwierdzić, czy taka długość konsultacji to standard, czy wyjątek. Jeśli to standard, to oczywiście zły. Jeżeli jednak to wyjątek, to zachowanie takie należałoby ocenić przynajmniej jako niestosowne.
Na szczęście to dopiero początek - warto tu przypomnieć, że dyrektywa o patentowaniu programów komputerowych padła w Parlamencie Europejskim. Zobaczymy, czy lobby chcące uniknąć utraty kontroli nad nagraniami Beatlesów okaże się silniejsze, niż lobby software'owe...
Nie wiem, co tu bardziej przeraża - sam pomysł, czy metody jego wprowadzania. Nie znam się na tyle na europejskich procedurach tworzenia prawa, żeby stwierdzić, czy taka długość konsultacji to standard, czy wyjątek. Jeśli to standard, to oczywiście zły. Jeżeli jednak to wyjątek, to zachowanie takie należałoby ocenić przynajmniej jako niestosowne.
Na szczęście to dopiero początek - warto tu przypomnieć, że dyrektywa o patentowaniu programów komputerowych padła w Parlamencie Europejskim. Zobaczymy, czy lobby chcące uniknąć utraty kontroli nad nagraniami Beatlesów okaże się silniejsze, niż lobby software'owe...
Słowa kluczowe:
artystyczne wykonania,
fonogramy,
prawa pokrewne,
UE
wtorek, 29 lipca 2008
wirtualny napad
"Wyborcza" donosi dziś na pierwszej stronie o "napadzie" na sklep internetowy Max24.pl, który swą siedzibę ma w Nowej Soli (a więc po sąsiedzku, w woj. lubuskim, gdzie teraz siedzę :) ). Przy okazji Z. Domaszewicz, autor artykułu, opisuje trudności w wykrywaniu tego typu "ataków", próbuje naświetlić ich skalę. Zwraca też uwagę, że proceder ten, uprawiany przez konkurencję czy dla zabawy, staje się coraz większym problemem (chyba truizm).
Słowa kluczowe:
nowe technologie,
przestępczość internetowa
środa, 23 lipca 2008
Przegląd spraw zza Wielkiej Wody
Zanim dokończę temat kolorów w roli znaków towarowych, kilka ciekawostek (?) z USA.
Na pierwszy ogień, sprawa którą wytoczył słynny Naked Cowboy, paradujący po Times Square, producentom czekoladek M&M's czyli firmie Mars Inc. W reklamie M&M's pojawiła się postać podobna do NC, a Robert Burck zarejestrował stosowne znaki handlowe. Teraz żąda zapłaty 6 mln dolarów.
Zastanawiam się, czy podobna rejestracja miałaby szansę w Polsce. Bo czym jest Naked Cowboy? Produktem? Usługą? Prędzej można by tu mówić o naruszeniu prawa do wizerunku...
Drugie danie to sprawa znacznie świeższa, dotycząca gadżetów z logo Partii Republikańskiej, produkowanych przez CafePress. Partia twierdziła, że jest to naruszenie jej znaku towarowego, czyli słynnego słonika. Zanim doszło do procesu, strony zawarły swoistą ugodę - Republikanie będą udzielali licencji na użycie swojego logo (!).
W kwestii ewentualnego przełożenia na prawo polskie, polecam komentarz Olgierda Rudaka, który twierdzi, że skoro partie polityczne nie mogą prowadzić działalności gospodarczej, a tylko przedsiębiorca może zarejestrować znak towarowy, nie ma mowy o takiej sytuacji w Polsce. Z drugiej strony, przypominają się od razu problemy dotyczące "opłat za logo partii", pobieranych przez Samoobronę, które przemknęły gdzieś na uboczu głośnej afery wekslowej. Poza tym, czy nie można sobie wyobrazić rejestracji stosownego znaku przez kogoś, kto później udzieli partii wyłącznej licencji? Na koniec zostaje kwestia prawa autorskiego.
P.S. Tak, ja zaglądam.
Na pierwszy ogień, sprawa którą wytoczył słynny Naked Cowboy, paradujący po Times Square, producentom czekoladek M&M's czyli firmie Mars Inc. W reklamie M&M's pojawiła się postać podobna do NC, a Robert Burck zarejestrował stosowne znaki handlowe. Teraz żąda zapłaty 6 mln dolarów.
Zastanawiam się, czy podobna rejestracja miałaby szansę w Polsce. Bo czym jest Naked Cowboy? Produktem? Usługą? Prędzej można by tu mówić o naruszeniu prawa do wizerunku...
Drugie danie to sprawa znacznie świeższa, dotycząca gadżetów z logo Partii Republikańskiej, produkowanych przez CafePress. Partia twierdziła, że jest to naruszenie jej znaku towarowego, czyli słynnego słonika. Zanim doszło do procesu, strony zawarły swoistą ugodę - Republikanie będą udzielali licencji na użycie swojego logo (!).
W kwestii ewentualnego przełożenia na prawo polskie, polecam komentarz Olgierda Rudaka, który twierdzi, że skoro partie polityczne nie mogą prowadzić działalności gospodarczej, a tylko przedsiębiorca może zarejestrować znak towarowy, nie ma mowy o takiej sytuacji w Polsce. Z drugiej strony, przypominają się od razu problemy dotyczące "opłat za logo partii", pobieranych przez Samoobronę, które przemknęły gdzieś na uboczu głośnej afery wekslowej. Poza tym, czy nie można sobie wyobrazić rejestracji stosownego znaku przez kogoś, kto później udzieli partii wyłącznej licencji? Na koniec zostaje kwestia prawa autorskiego.
P.S. Tak, ja zaglądam.
Słowa kluczowe:
polityka,
prawo autorskie,
wizerunek,
znaki towarowe
wtorek, 22 lipca 2008
artykuł w g. wyborczej
W "Gazecie Wyborczej" z 21 lipca 2008 ukazał się artykuł Jarosława Lipszyca na temat prawa autorskiego, a ściślej na temat zmian, jakim powinno prawo autorskie ulec, by choć w części dostosować się do m.in. rozwoju technologii. Choć postulaty słuszne (i wcale nie nowe), to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że z obecnego prawa autorskiego robi się worek treningowy, w który wali się ze wszystkich możliwych stron, bo nie przystaje do obecnej rzeczywistości.
Link do artykułu
PS. Ktoś bywa tu czasem?
Link do artykułu
PS. Ktoś bywa tu czasem?
Słowa kluczowe:
prawo autorskie
Subskrybuj:
Posty (Atom)